Warsztaty journalingowe dla dziewczyn, które słuchały… Walkmana
Wkrótce kolejna edycja! Zainteresowana? Zapisz się w formularzu na dole strony, żeby dostać informację w pierwszej kolejności!
Jeśli jadłaś Vibovit palcami, pamiętasz dźwięk modemu łączącego się z Internetem i przewijałaś kasetę ołówkiem i nie rozumiesz, jak to możliwe, że rok 2000 był 26 (!) lat temu, to… te warsztaty są dla Ciebie!
Ale tak naprawdę – są dla Ciebie, jeśli czujesz się „pomiędzy”. Pomiędzy tym, kim byłaś a kim się stajesz. Pomiędzy życiem, które zbudowałaś a życiem, które chcesz mieć. Pomiędzy różnymi rolami, które pełnisz – np. mamy, córki, partnerki, przyjaciółki, ogarniaczki życia, liderki albo profesjonalistki i, tak po prostu, kobiety.
Cena regularna: 197 zł

O czym są warsztaty „Pomiędzy”
Carl Jung powiedział: „Przywilejem życia jest stać się tym, kim naprawdę jesteś.”
Ale… co to znaczy żyć w zgodzie z tym, kim naprawdę jesteś – kiedy jednocześnie łączysz tyle ról i próbujesz pogodzić wszystko to, co „powinnaś”?
„Pomiędzy” to 2,5 godziny, w których spróbujemy na to pytanie odpowiedzieć. Ty spróbujesz.
Przez prowadzone ćwiczenia pisania – z ciekawością i łagodnością – przyjrzysz się temu, czego naprawdę pragniesz, co Cię przed tym powstrzymuje i jaki głos odzywa się w Twojej głowie, kiedy próbujesz coś zmienić.
Nie będziemy walczyć z oporem ani „wychodzić ze strefy komfortu”. Zamiast tego spróbujemy zrozumieć, co jest dla Ciebie naprawdę ważne – i jak wygląda życie, które to odzwierciedla.
Nasze pokolenie pochłonęło więcej poradników, podcastów i kursów rozwojowych niż jakiekolwiek inne w historii. Paradoks jest taki, że zamiast pewności siebie – dodało nam to lęku i poczucia niewystarczalności. Do tego często jesteśmy w pokoleniowej kanapce – z jednej strony są zależne od nas dzieci, z drugiej, wymagający coraz większej pomocy rodzice.
To trudne, by w tym wszystkim nie zatracić siebie.
Dlatego zamiast kolejnej motywacyjnej książki albo kursu, którego nie wysłuchasz do końca, postaw na journaling. Bo nie ma jednej prawidłowej definicji idealnej mamy, idealnej kariery, idealnej kobiety, ani jednej, idealnej ścieżki życiowej, która będzie odpowiednia dla każdego. Pozwól sobie usłyszeć, co jest idealne DLA CIEBIE.
Dlaczego pisanie?
James Pennebaker, profesor psychologii z University of Texas, od ponad 40 lat bada, co się dzieje, kiedy ludzie piszą o swoich doświadczeniach. Jego odkrycie jest proste, ale zaskakujące: samo zapisanie myśli i emocji zmienia sposób, w jaki mózg je przetwarza. Z chaosu tworzy opowieść. A opowieść – nawet nieidealna – pomaga zobaczyć sens, porządkuje myśli i ułatwia podejmowanie decyzji. Na bazie jego badań powstało ponad 200 kolejnych, potwierdzających skuteczność pisania ekspresywnego.
Pisać nie musisz wcale ani dużo, ani pięknie, ani nawet poprawnie. Ale musisz być ze sobą maksymalnie szczera.
Bo jest pewna różnica między pisaniem a rozmową – nawet tą z najlepszą przyjaciółką. Rozmawiając, filtrujemy. Żeby kogoś nie zmartwić, nie wyjść na niewdzięczną, nie przesadzić. Pisząc – nie musisz być spójna, logiczna ani miła. Możesz być sobą tak bardzo, jak w żadnej innej sytuacji.
Metoda Journal to the Self, z którą pracuję, istnieje od ponad 40 lat. Stworzyła ją Kathleen Adams – psychoterapeutka i pionierka terapeutycznego pisania – łącząc badania naukowe z intuicyjnym, łagodnym podejściem. To nie podejście pt. „pisz dziennik i będzie dobrze”, ale konkretne techniki, prowadzone krok po kroku, zaprojektowane tak, żeby dotrzeć do tego, co naprawdę ważne.
A wiesz, co jest najlepsze? Nie musisz mieć długich godzin, żeby ta praktyka przynosiła Ci efekty. Jeśli jesteś kobietą, która o 22:30 siada na kanapie, sięga po telefon i scrolluje, bo nie ma siły na nic innego, to spójrz na to:
Jedna z uczestniczek cyklu 12-godzinnych warsztatów, napisała mi: „Wystarczy 10 minut pisania, żeby poczuć ulgę, być bliżej siebie i zaznaczyć, że jest się ważnym. Dać najpierw głos sobie i usłyszeć go, zanim zagłuszę go serialem.„
Chyba lepiej tego nie ujmę.
Dlaczego to warsztaty dla naszego pokolenia?
Dorastałyśmy z Walkmanem w plecaku, Światem Wiedzy w segregatorach i encyklopedią multimedialną na CD-ROM-ie. Układałyśmy pasjansa na Windows 95, uczyłyśmy się na pamięć numerów telefonów najlepszych przyjaciółek. Przeżyłyśmy dwa kryzysy gospodarcze. Słyszałyśmy, że możemy wszystko, ale nikt nie uprzedził, ile to kosztuje.
I oto jesteśmy. Mamy 30-kilka albo 40-kilka lat. Na papierze wszystko wygląda dobrze: wykształcenie, praca, dom albo mieszkanie, może partner, może dzieci. Odhaczamy punkty.
Nasze pokolenie przerywało cykle, poszło na terapię, zaczęło rozmawiać o emocjach. Angażujemy się w pracę. Staramy się być świadome. A jesteśmy… wyczerpane.
Bo nikt nie powiedział nam jednej rzeczy: żeby tyle dawać – trzeba mieć skąd brać dla siebie.
Brzmi znajomo?
Na co dzień – ogarniasz. Może nawet słyszysz „jak Ty to wszystko robisz?”.
Nie musisz być w kryzysie, żeby czuć się „pomiędzy”. Czasem faktycznie zmiana jest spektakularna: rozwód, utrata pracy, przeprowadzka, macierzyństwo, zmiana wszystkiego naraz. Ale często nic wielkiego się nie dzieje, a jednak nie do końca czujesz się sobą. Nawet nie wiesz, jak to nazwać. Bo może widzisz nowe zmarszczki, a może dociera do Ciebie, że na niektóre marzenia może być już za późno. Bo boisz się, że zmarnowałaś jakieś szanse, albo coś przegapiłaś.
Masz obiektywnie fajne życie. Masz plany. Robisz rzeczy. A mimo to coś nie gra.
Może to jest kariera, która kiedyś ekscytowała, a teraz zżera energię. Może relacja, w której jesteś, ale nie czujesz jej do końca. Może macierzyństwo, które zmieniło więcej niż się spodziewałaś. A może po prostu poczucie, że dawna wersja Ciebie już Ci nie pasuje – a nowa jeszcze się nie wyklarowała.
Jeśli kiedykolwiek pomyślałaś:
„Gdzie podziała się ta dziewczyna, którą byłam?”, „Jestem zmęczona byciem silną.”, „Czuję pustkę mimo że mam wszystko.”, „Kocham moją rodzinę, ale nie poznaję już siebie.”
To nie znaczy, że coś jest z Tobą nie tak. To znaczy, że przechodzisz przez coś, do czego nie przygotowało Cię ani wykształcenie, ani wychowanie, ani Instagram, ani żadna z 15 książek o rozwoju osobistym na Twojej półce.
Z czym wyjdziesz z warsztatów?
Nie obiecam Ci transformacji w 2,5 godziny. Ale powiem Ci, co jest realne – bo widzę to za każdym razem, kiedy prowadzę warsztaty journalingowe dla kobiet:
Jasność. Zobaczysz – czarno na białym – czego naprawdę chcesz. Dla wielu uczestniczek to pierwszy raz, kiedy są ze sobą w 100% szczere.
Nazwane blokady. Lęki, wątpliwości, „ale przecież nie mogę…” – wypisane na kartce wyglądają inaczej niż krążące po głowie o 3 w nocy. Stają się czymś, na co można spojrzeć i czymś, z czym można pracować.
Rozpoznany wewnętrzny głos. Każda z nas nosi w sobie kogoś, kto podpowiada „nie dasz rady”, „nie teraz”, „bądź wdzięczna za to, co masz”. Na warsztacie spotkasz ten głos, żeby zrozumieć, przed czym próbuje Cię chronić. I poczuć różnicę między jego strachem a Twoją prawdą.
Nowa perspektywa. Poczucie, że wiesz więcej niż myślałaś. Że masz w sobie coś, do czego nie dotrze żaden podcast ani poradnik – i że często kartka i 10 minut szczerości mogą to wydobyć.
Narzędzia, które zabierzesz ze sobą. Dostaniesz materiały do dalszej pracy. To nie jest warsztat, który kończy się po zamknięciu Google Meets. Każde z ćwiczeń możesz powtarzać sama – kiedy chcesz, w swoim tempie, na własnych zasadach.
Dostęp do nagrania na 2 tygodnie. Będziesz mogła wrócić do fragmentów lub całości, jeśli poczujesz taką potrzebę.
Jak będzie wyglądało spotkanie?
To 2,5 godziny warsztatu live na Google Meets, prowadzonego krok po kroku:
- Krótkie wprowadzenie, o tym jak piszemy i o tym dlaczego autentyczność i życie w zgodzie ze sobą jest takie ważne,
- Prowadzone ćwiczenia pisania (wykorzystamy kilka technik z metody Journal to the Self). To nie będzie spotkanie na zasadzie „usiądź i pisz w ciszy przez 2,5h”, ale ustrukturyzowana formuła z konkretnymi ćwiczeniami i inspiracjami,
- Przestrzeń od 10-15 minut na napisanie każdego z zadań,
- Opcja na podzielenie się refleksjami (nieobowiązkowe) i zadawanie pytań.
Kto poprowadzi warsztaty?
Nazywam się Katarzyna Trzonek-Maciejewska i jestem certyfikowaną instruktorką metody Journal to the Self, socjolożką, mamą.
Aby stale rozwijać zarówno własną praktykę, jak i kompetencje instruktorskie, należę do międzynarodowych społeczności journalingowych, m.in. International Association for Journal Writing (IAJW). W listopadzie tego roku uczestniczyłam także w Barcelona Journaling Festival.

Coraz częściej występuję również publicznie, opowiadając o journalingu w kontekście życia i biznesu. Podczas spotkania dla przedsiębiorczych kobiet w Koninie i na Summitach Girlbosskie (online) mówiłam m.in. o tym, jak pisanie pomaga podejmować decyzje, porządkować priorytety i budować poczucie sprawczości w prowadzeniu firmy.
Uczę kobiety, jak odnaleźć swój wewnętrzny głos, odkryć swoje „mojo”, przez journaling (pisanie intuicyjne). Prowadzę regularne spotkania i warsztaty, podczas których… piszemy i dzielimy się refleksjami. Brzmi prosto? To właśnie najczęściej zaskakuje moje klientki – jak tak pozornie proste narzędzie może przynosić tak wielkie rezultaty.
Moją historię znajdziesz w zakładce „O mnie”.
Czym te warsztaty nie są?
Jestem certyfikowaną instruktorką journalingu, nie terapeutką. Te warsztaty to nie terapia i jej nie zastępują. Jeśli jesteś w trakcie terapii, to zapytaj swojego terapeuty, czy możesz wziąć w nich udział. Jeśli czujesz, że Twój problem jest głębszy i wymaga profesjonalnego wsparcia, ale nie wiesz do kogo się zgłosić – napisz do mnie. Pokieruję Cię w odpowiednie miejsce.
Nie znajdziesz tu też motywacyjnych „kopniaków”, obietnic szybkiej transformacji ani gotowych odpowiedzi na to, jak żyć.
Co mówią kobiety po moich warsztatach?


Dla kogo są te warsztaty?
Dla Judytki z „Nigdy w życiu!”, która musiała się pogubić, żeby zacząć wszystko od nowa, na własnych warunkach. Dla Elizabeth z „Jedz, módl się, kochaj”, która choć miała wszystko, to czuła, że chce od życia czegoś więcej. Dla Carrie Bradshaw, która pisała, żeby zrozumieć siebie i swoje relacje.
A tak poważnie – dla Ciebie, jeśli:
— Masz 30-kilka lub 40-kilka lat i czujesz, że dawna wersja Ciebie już nie pasuje, a nowa jeszcze jest „under construction”
— Jesteś gdzieś „pomiędzy” — w zmianie, albo w jakimś nieokreślonym w zawieszeniu. Może to macierzyństwo, może kariera, może relacja, a może wszystko naraz
— Masz poczucie, że „na papierze” wszystko wygląda dobrze, ale w środku coś nie gra
— Szukasz czegoś innego niż kolejna lista porad, podcast czy kurs rozwojowy
— Potrzebujesz 2,5 godziny, w których nikt od Ciebie niczego nie oczekuje
Nie musisz mieć doświadczenia z journalingiem. Nie musisz lubić pisać. Nie musisz wiedzieć, czego szukasz.
Być może myślisz…
„Nie mam czasu.”
Wiem. Nasze pokolenie nie ma czasu na nic – mimo że podobno mamy wszystkie narzędzia do efektywności. Dlatego to jest 2,5 godziny, nie 6-miesięczny kurs. Jedno sobotnie przedpołudnie. A gdyby życie miało inne plany — masz nagranie, do którego będziesz mogła wrócić.
„Nie umiem pisać.”
Nie musisz. Nie będziemy pisać kolejnego bestsellera, tylko przelewać swoje myśli na kartkę. Nie musisz tego nikomu czytać. Poza tym poprowadzę Cię krok po kroku. Jeśli potrafisz myśleć — potrafisz pisać dziennik.
„Boję się, że będę musiała się otwierać przed obcymi.”
Nie będziesz musiała. Dzielenie się jest zawsze opcjonalne, piszesz dla siebie. Możesz milczeć przez całe 2,5 godziny i to będzie OK.
„197 PLN to dużo.”
To tyle co na relaksujący masaż albo jeden nieprzemyślany zakup na Zalando o północy (been there, done that). Z tą różnicą, że to, co wyniesiesz z tych 2,5 godziny, zostanie z Tobą na zawsze. A ze spotkania wyjdziesz równie (albo bardziej!) zrelaksowana niż po najlepszym masażu.
To co, widzimy się?